Sześć godzin na granicy. Największy szok że tak dokładnie przetrzepali nam bagaże. Nawet musiałam rozerwać oryginalne opakowanie fairy. Jesteśmy bez Facebooka, bez WhatsAppa, bez YouTube. Mam WiFi, ale doszło tylko kilka i wiadomości z messengera i odpowiedzieć już nie mogę.
Dziś zauważyłam, że mogłam dodać komentarz na blogu Rybeńki.
Próbuję więc może i mój post wejdzie.
Pięknie tu, spokojnie. Przypominam sobie trochę język uczony w szkole, ale głównie synowa tłumaczy,albo translator.
Czuć że inny świat. Widzę że zdjęcie jednak nie mogę dodać.
Rosja to koniec swiata....choć lubię ich przyrodę i natural. Synowa? Twoi synowie to chyba jeszcze bez żon. To synowa twojego męża...chyba?
OdpowiedzUsuńMiśka! Podziwiam za odwagę! Mnie tamte strony przerażają, mam jakies przekonanie, że tam prawo nie istnieje.Ale dreszczyk emocji 🙂No własnie - synowa??🤔Udanego pobytu i daj relację!🥰
OdpowiedzUsuńMamy takie relacje, że nie ma moje dzieci czy twoje dzieci tylko nasze. Jak dowiedzieliśmy się ,że narzeczona starszego syna Tomka jest w ciąży ucieszyłam się,jakbym ja miała być babcią. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że przecież to nie mój
Usuńsyn. Tylko że wtedy młodzi mnie przytulili i powiedzieli że geny nie są najważniejsze i że będę najlepszą babcią
To gratulacje!😍Będziesz( jesteś!) super pod każdym wzgledem, to i babcią taką superową!
UsuńA mówią, że życie bez mediów społecznościowych jest piękne i łatwiejsze.
OdpowiedzUsuńPewnie i jest gdyby był inny kontakt. Nie załatwiłam sobie karty rosyjskiej, nie dzwonię do domu, a Grzegorz ma egzaminy. Nie mogę używać swojej karty, jestem bez kasy. Na pewne rzeczy oczy otwierają się dopiero na miejscu 😁
UsuńAle napiszesz o tym? To bardzo nieznane strony!
UsuńNapiszę z domu🙂
Usuńgdzież to Was wywiało?
OdpowiedzUsuńKaliningrad. Młodzi rok po ślubie, przyjechaliśmy poznać rodzinę synowej 🙂
Usuńjuż wiem, miasto z piosenki "Prząśniczki"
OdpowiedzUsuńTo dobrego powrotu!
OdpowiedzUsuń