Wróciliśmy już do domu, ale tyle rzeczy się dzieje, że nawet nie mam czasu na podsumowanie.
Młodzi mieli właśnie pierwszą rocznicę ślubu. Diana mieszka w Polsce już 9 lat, pięknie mówi po polsku i czujemy że jest "nasza". Z oczywistych względów na ślubie nie było nikogo z jej rodziny. Już w zeszłym roku dostaliśmy zaproszenie, ale najpierw nie było czasu, a potem pogody i jakoś tak zleciało. W tym roku już zaplanowaliśmy wizytę odpowiednio wcześnie, dostaliśmy wizy i... pojechaliśmy do Królewca.
Przejścia przez granicę i to w obie strony nie wspominam miło -w jedną stronę sześć godzin, z powrotem 5,
Dokładne sprawdzanie bagaży, grzebanie w walizkach, nawet oryginalnie zapakowane tabletki do zmywarki wzbudziły podejrzenia i musiałam je otworzyć😱
Przyjęli nas bardzo ciepło, okazało się, że pamiętam trochę rosyjskiego ze szkoły, troszkę tłumaczyła synowa, a resztę pomagaliśmy sobie na migi. Aż uśmiechnęłam się na widok poznańskiego Starego Rynku😀
Następnego dnia pojechaliśmy do Zielenogradska - miasta ...kotów ;D
Karty Visa, Mastercard nie działają. Nie ma fb, wa, wiele stron niedostępnych. Nie czułam się komfortowo i raczej nie pojadę po raz kolejny, mimo zaproszenia i życzliwości rodziny synowej.






























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz